Dodane przez sstarlet dnia 2010-02-17: Jak to jest brut to ja jestem baletnica z You Can Dance. Zbiło nas cukrem z pantałyku prawie jak Wojtka Katarzyna od Pań z Weinbach: Colette, Laurence i Catherine Faller. Tym gorzej, że my próbowaliśmy je do jedzenia. Cóż czas się żegnać ze sztuką, Modiglianim oraz ze Świętą Anną. Tamto może i wulgarniejsze ale świeższe się nam zdało i nie wiedząc o nieoczekiwanej zamianie miejsc dziwiliśmy się czemu takie ono jakieś słodkawe i miałkawe. Wytłumaczono nam, że wg Angelo (bo w tej łódzkiej ulubionej restauracji właśnie jedliśmy) i jego prawej ręki to oprócz tego, że Conegliano ma lepszą perlistość, ładniejsze i mniejsze bąbelki i takie tam. Chciało by się krzyknąć z włoska pie... bąbelki! ew. mortadella!, kwasu nam dajcie do jadła! No ale to przecież nie przystoi. Z każdym łykiem było lepiej, ale jednak tylko poprawnie. Santorini jednak zgasiło, co mus, to mus! Tymczasem więc idę ćwiczyć choreografię;)
Mule po marynarsku pyszne (dlatego zakląłem;), Święte Jakuby ładnie w pergaminie zamiast muszli (durny byłem, bo pomyślałem, że jadalny;) wyglądały i pyszne były nad wyraz, ale jak ktoś chce się najeść niech bierze mule, znaczy małże. Do tego jakieś smaczne kluseczki i tiramisu z espresso jak zwykle na deser. Pycha! Najlepsza łódzka knajpa. Czemu nikt im nie dał gwiazdek/rozetek Michelina? Porównując z la Table Joela Robuchona chłopaki nie mają się czego wstydzić!
Wina z Carpene Malvolti degustowałem lata świetlne temu w Radissonie. Wtedy walczyli aby wejść na nasz rynek. Nie wiem jak to się skończyło, ale u Angelo ich Prosecco zagościło, chyba na stałe? Ostatnio skomentowane przez .